poniedziałek, 29 września 2008

:)

moja miłość to zapomniany kolor
nic co warto i nic co powinno
to kilka klipsów na sznurze do suszenia bielizny
nawet nie wiesz jak one mocno trzymają...
karzdego poranka krzyczę ale nic się nie dzieje
tylkow ciąż wiosna lato jesień zima.

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

tylko czemu w tytule jest usmiech?

Anonimowy pisze...

widocznie Przemkowi ta sytuacja odpowiada...strach przed angażowaniem się? przed odpowiedzialością? wygodnictwo?
A może odczytuję tę poezję zbyt dosłownie?

Anonimowy pisze...

czy to strach przed angazowaniem, czy wybor?
po prostu, moze lepiej sie nie angazowac. moze dla niektorych jest to lepsze rozwiazanie

Unknown pisze...

nie. ten uśmiech jest u Przemcia przewrotny. nie jest dobrze, ale Przemcio się uśmiecha i smieje się tym samym z nas :) to taki psikus :)
***
ja chcę sushi!!!!!!!!

Unknown pisze...

i Błażek też na pewno chce sushi!!

Unknown pisze...

to kiedy wreszcie nas zabierzesz, nas, co zakopaliśmy się już na wsi po pas? :)

Unknown pisze...

aaaa, "pas" od razu przywodzi mi na myśl Farfocla naszego - on (-a) na pewno też chce sushi, przecież to samo zdrowie!! :)