
Dwa lata temu pomyślne wiatry zagnały mnie na mała wyspę od wschodniej części Gotlandu o nazwie Fårö. Szkoda że wtedy nie wiedziałem iż Bergman tam mieszka może odważył bym się zamienić z nim kilka słów, dziś mogę tylko powspominać barwny rejs.
Dziś znalazłem w ogrodzie…, choć może lepiej powiedzieć przypomniałem sobie o istnieniu tego artefaktu, łapki mojego psa odciśniętej nie opacznie w świeżym betonie, kilkanaście lat temu. Dziś już nie ma ze mną właściciela tego odcisku i może dlatego znaczy on o wiele więcej. To takie małe kotwice które trzymają nasze wspomnienia często gdzieś bardzo daleko a dzięki nim możemy łatwo się przenieść choć na chwilkę w przeszłość. Psia łapka, babcine okulary, pudełko po czekoladkach, stary bilet zapomniany gdzieś w portfelu. Z nimi nie można rozmawiać polemizować to tylko małe cienkie linki łączące nas z przeszłością z tymi wspomnieniami w konkretnej chwili.Kim dzisiaj jestem? Przemkiem nudziarzem? Przemkiem informatykiem? Przemkiem cynikiem? Przemkiem artystą? Przemkiem dobrym człowiekiem? Przemkiem podróżnikiem? Przemkiem mordercą? Który z nas to ja? Która z masek jest ostatnia? Czy ja sam znam na to odpowiedź. A może to nie maski tylko składowe mnie samego? Zmieniają się... rosną i maleją w liczbie…. Kosmos jest w nas samych i odkrywać można go bez końca ale cóż za prawdziwa przyjemność odkrywać go w innych cóż za przyjemność w dzisiejszych czasach znaleźć ludzi w których jest kosmos!


Eh dziś przeczytałem bardzo fajny artykuł chyba na gazeta.pl ale pewien nie jestem. Zapadł mi mocno w sercu bo poczułem że mógł bym nie opacznie stać się jego bohaterem. Artykuł ów był o dwójce zakochanych w sobie ludzi których jak im się wydawało łączą wspólne marzenie aby razem żeglować po świecie. Jednak jak się później okazało marzenia wcale łatwo się nie spełniają a to co było wspólnym dążeniem okazuje się wcale nie takie wspólne. Taki chyba jest porostu człowiek, często nie zdajemy sobie sprawy na czym naprawdę nam zależy i co naprawdę jest ważne, a kiedy w końcu do tego dochodzimy okazuje się że trzeba wywróci całe swoje dotychczasowe życie do góry nogami. No bywa i tak że trzeba zatoczyć kółko :). Ogólnie to kawałek fajnego tekstu jak znajdę link albo poproszę kumpla Jędrzeja który tu się też czasami udziela to wkleję go.
P.S no i mam http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4314359.htmlDziś, pomimo że siedzę w gorącym zapyziałym mieście mam do tyłu jeden egzamin i w perspektywie kilka nudnych ciężkich dni w otoczeniu mniej lub bardziej przychylnych mi osób, jestem szczęśliwy, bo tak naprawdę mnie tu niema, jestem daleko stąd, jadę przez wzgórza i lasy czuje ciepły wiatr i widzę zachodzące słońce. Widzę to tak wyraźnie, że mógłbym się nigdy nie obudzić! A może nigdy nie zasnąłem??? To tylko okulary wspomnień.

Efekty rowerowej wycieczki!!!
Całkiem niezły lot zaliczyłem po tym jak parasolka dostała się w przednie koło. Ale przynajmniej się obudziłem.
Miałem pisać tu tylko wtedy kiedy swoim skromnym zdaniem będę miał coś mądrego do powiedzenia ale zmieniłem to postanowienie bo pewnie często by mijały miesiące ciszy ;)