Miałem przestać palić! Ale chyba mi się nie uda... przynajmniej jeszcze nie dziś. Trzeba czegoś równie mocnego abym przestał, jak to co spowodowało że zacząłem.
biedny skrzywdzony misio :( to musi być strasznie smutniutka historia;( nie zalamuj sie biedny misio :*:*:* ...:::ŻyCiE JeSt Za KrÓtKiE Na To, ŻeBy SiĘ SmUcIc:::... ;* ;* ;*
hmm smutna jak smutna :-| może lepiej powiedzieć Ludzka. Taki życiowy kopniak w d... dobrze robi na myślenie ;) troszkę utwardza ale to taki skutek uboczny. To co czasami piszę i myślę to też skutki uboczne czasami jestem smutny. Ale załamany to już dawno nie jestem! Żyje swoim własnym rytmem sam dla siebie i narazie mi z tym dobrze. Ważne jest to aby nie zatrzymywać się na siłę w jednym miejscu bo tracimy to co przed nami!
hmm nie jestem zatem skrzywdzony a już na pewno nie misio :) jestem zdania że za wszystko co nam się złego przytrafia możemy spokojnie w 80% obwiniać sami siebie. Zresztą to co dziś wydaje się złe za miesiąc może okazać się zbawienne.
ehh chyba za dużo wina wysączyłem już i mam spowolnioną percepcję. Ja pisałem o czymś mocnym co sprawiło że zacząłem palić a potem odpisując na kolejne komentarze dywaguje w stronę tego że nie jestem zraniony jak to próbowano mi pokazać. I stwierdzam w autorefleksyjnym uniesieniu że i tak jestem sobie sam winien a uniwersalnie to każdy z nas jest sobie winien w 80% to taki luźny szacunek jeśli w ogóle można to ujmować w luźne szacunki i liczby.
dlatego właśnie zupełnie nie mogę zrozumieć co masz na myśli "znajdują sie one w zasięgu 80 czy 20 procent" mi się wydaje że chodziło mi o coś zupełnie innego. Ale proszę przybliż mi swoje myśli jak krowie na rowie. Może się mylę albo nie rozumiem.
pomijam fakt że w momencie który sprawiłem iż zaczołem palić czułem się zraniony a teraz pomimo że mój stosunek do tych wydarzeń się zmienił nadal palę, to może banał ale to jest blog czasami piszę się tu coś w danej chwili nawet po to żeby to wyrzucić albo zweryfikować miesiąc później.
12 komentarzy:
ojej, to czemu zaczales?
to raczej historia na piwo i przyjaciela a nie na bloga :)
choć z drógiej strony pewnie nie rużni się od miliona innych chistorii :)
biedny skrzywdzony misio :(
to musi być strasznie smutniutka historia;(
nie zalamuj sie biedny misio
:*:*:*
...:::ŻyCiE JeSt Za KrÓtKiE Na To, ŻeBy SiĘ SmUcIc:::... ;* ;* ;*
pozdruffka solarium czeka ;D
hmm smutna jak smutna :-| może lepiej powiedzieć Ludzka. Taki życiowy kopniak w d... dobrze robi na myślenie ;) troszkę utwardza ale to taki skutek uboczny. To co czasami piszę i myślę to też skutki uboczne czasami jestem smutny.
Ale załamany to już dawno nie jestem!
Żyje swoim własnym rytmem sam dla siebie i narazie mi z tym dobrze.
Ważne jest to aby nie zatrzymywać się na siłę w jednym miejscu bo tracimy to co przed nami!
hmm nie jestem zatem skrzywdzony a już na pewno nie misio :) jestem zdania że za wszystko co nam się złego przytrafia możemy spokojnie w 80% obwiniać sami siebie. Zresztą to co dziś wydaje się złe za miesiąc może okazać się zbawienne.
no to tak se pofilozowałem ;)
czyzby.. gdyby bol byl namacalny, to by tu zakwitł
wiec jak oceniasz to oceniasz, jako 80% czy moze 20%?
?? proszę jaśniej
powiąż fakty...
mowimy tu o mocnych rzeczach doprowadzajacych dymienia
znajdujasie one w zasiegu 80 czy 20 procent
ehh chyba za dużo wina wysączyłem już
i mam spowolnioną percepcję.
Ja pisałem o czymś mocnym co sprawiło że zacząłem palić a potem odpisując na kolejne komentarze dywaguje w stronę tego że nie jestem zraniony jak to próbowano mi pokazać. I stwierdzam w autorefleksyjnym uniesieniu że i tak jestem sobie sam winien a uniwersalnie to każdy z nas jest sobie winien w 80% to taki luźny szacunek jeśli w ogóle można to ujmować w luźne szacunki i liczby.
dlatego właśnie zupełnie nie mogę zrozumieć co masz na myśli "znajdują sie one w zasięgu 80 czy 20 procent" mi się wydaje że chodziło mi o coś zupełnie innego. Ale proszę przybliż mi swoje myśli jak krowie na rowie. Może się mylę albo nie rozumiem.
skoro nie jestes zraniony to po co piszesz o probabilistyce winnosci
jasne jak drut bracie
nie trzeba być fotografem aby być krytykiem...
pomijam fakt że w momencie który sprawiłem iż zaczołem palić czułem się zraniony a teraz pomimo że mój stosunek do tych wydarzeń się zmienił nadal palę, to może banał ale to jest blog czasami piszę się tu coś w danej chwili nawet po to żeby to wyrzucić albo zweryfikować miesiąc później.
Prześlij komentarz