środa, 18 lipca 2007

Wieczorny dymek :)



Miałem przestać palić! Ale chyba mi się nie uda... przynajmniej jeszcze nie dziś. Trzeba czegoś równie mocnego abym przestał, jak to co spowodowało że zacząłem.

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ojej, to czemu zaczales?

Kolcz pisze...

to raczej historia na piwo i przyjaciela a nie na bloga :)
choć z drógiej strony pewnie nie rużni się od miliona innych chistorii :)

Anonimowy pisze...

biedny skrzywdzony misio :(
to musi być strasznie smutniutka historia;(
nie zalamuj sie biedny misio
:*:*:*
...:::ŻyCiE JeSt Za KrÓtKiE Na To, ŻeBy SiĘ SmUcIc:::... ;* ;* ;*

pozdruffka solarium czeka ;D

Kolcz pisze...

hmm smutna jak smutna :-| może lepiej powiedzieć Ludzka. Taki życiowy kopniak w d... dobrze robi na myślenie ;) troszkę utwardza ale to taki skutek uboczny. To co czasami piszę i myślę to też skutki uboczne czasami jestem smutny.
Ale załamany to już dawno nie jestem!
Żyje swoim własnym rytmem sam dla siebie i narazie mi z tym dobrze.
Ważne jest to aby nie zatrzymywać się na siłę w jednym miejscu bo tracimy to co przed nami!

Kolcz pisze...

hmm nie jestem zatem skrzywdzony a już na pewno nie misio :) jestem zdania że za wszystko co nam się złego przytrafia możemy spokojnie w 80% obwiniać sami siebie. Zresztą to co dziś wydaje się złe za miesiąc może okazać się zbawienne.

no to tak se pofilozowałem ;)

Anonimowy pisze...

czyzby.. gdyby bol byl namacalny, to by tu zakwitł
wiec jak oceniasz to oceniasz, jako 80% czy moze 20%?

Kolcz pisze...

?? proszę jaśniej

Anonimowy pisze...

powiąż fakty...
mowimy tu o mocnych rzeczach doprowadzajacych dymienia
znajdujasie one w zasiegu 80 czy 20 procent

Kolcz pisze...

ehh chyba za dużo wina wysączyłem już
i mam spowolnioną percepcję.
Ja pisałem o czymś mocnym co sprawiło że zacząłem palić a potem odpisując na kolejne komentarze dywaguje w stronę tego że nie jestem zraniony jak to próbowano mi pokazać. I stwierdzam w autorefleksyjnym uniesieniu że i tak jestem sobie sam winien a uniwersalnie to każdy z nas jest sobie winien w 80% to taki luźny szacunek jeśli w ogóle można to ujmować w luźne szacunki i liczby.

dlatego właśnie zupełnie nie mogę zrozumieć co masz na myśli "znajdują sie one w zasięgu 80 czy 20 procent" mi się wydaje że chodziło mi o coś zupełnie innego. Ale proszę przybliż mi swoje myśli jak krowie na rowie. Może się mylę albo nie rozumiem.

Anonimowy pisze...

skoro nie jestes zraniony to po co piszesz o probabilistyce winnosci
jasne jak drut bracie

Kolcz pisze...

nie trzeba być fotografem aby być krytykiem...

Kolcz pisze...

pomijam fakt że w momencie który sprawiłem iż zaczołem palić czułem się zraniony a teraz pomimo że mój stosunek do tych wydarzeń się zmienił nadal palę, to może banał ale to jest blog czasami piszę się tu coś w danej chwili nawet po to żeby to wyrzucić albo zweryfikować miesiąc później.